Rozwój osobisty, Szkolenie

Wewnętrzna wolność

Wewnętrzna wolność

Wewnętrzna wolność to temat, który chodzi mi po głowie od dawna, a wynika to z tego, że ostatnio analizuję bardzo dokładnie ponad rok mojej działalności na Fb.

Kiedy zaczynałam od założenia fp, miał to być pierwszy krok do spełnienia jednego z moich największych marzeń: pracy z 2 człowiekiem w kontekście sali szkoleniowej i dużych wystąpień publicznych! Nadal idę w tą stronę, nadal to moje największe marzenie: ważniejsze niż wybudowanie domu, czy podróże, które mnie fascynują!

Dużo się jednak przez ten czas we mnie zmieniło. Przeszłam swoistą metamorfozę, jedni widzą ją tylko w moim wyglądzie, tym jak się ubieram, jak się maluję, ale ja wiem, że zmiana zaszła przede wszystkim we mnie: w moim wnętrzu. Poczułam, że w końcu jestem wolna! Wewnętrznie wolna! 

Odkryłam swoją wewnętrzną wolność przypadkiem, ale teraz wiem dokładnie, co zaprowadziło mnie to tego miejsca.

 

Czym jest wewnętrzna wolność

Wewnętrzna wolność to temat złożony, ale wcale nie taki trudny do opisania. Podzieliłabym go na kroki, które należałoby wdrożyć w odpowiedniej kolejności po to, by poczuć, by zobaczyć na własne oczy czym ta wolność jest!

Zapewne samo wprowadzenie jest już tematem trudniejszym, bo wymaga naszego działania! A jak już wiemy, z działaniem jest problem. 

Zderzam się z tym nieustannie w moim gabinecie: ktoś przychodzi, opowiada jak to mu w życiu źle, jaki los i życie są niesprawiedliwe, bo… Potem pytam, co chciałby zmienić… I cisza! 

Czasem ta cisza jest dobra. Milczymy przez chwilkę, każdy z nas zastanawia się nad pytaniem, które właśnie padło z moich ust. Zadziała – nie zadziała…

Niestety, często słyszę, że nic nie można zmienić, bo to nie jest dobry czas, bo to nie ten moment w życiu. Pytam więc, skąd pomysł na wizytę w gabinecie terapeutycznym i słyszę to, do czego powinnam się już przyzwyczaić, a co jednak niezmiennie wywołuje u mnie smutek. Słyszę: „chciałabym, żeby mi Pani coś doradziła, powiedziała co zrobić…” 

Odpowiadam ze smutkiem, że jedyną radę jaką mogę dać jest to, by coś w życiu zmienić… Niestety, ta odpowiedź się nie podoba. 

Klient chciałby, żebym to ja wzięła odpowiedzialność za efekty jego terapii, a jedyne co mogę zrobić to towarzyszyć mu w tej drodze, nawet jeśli on postanowi, że stoi w miejscu.

Moje prywatne więzienie

Sama pamiętam jak szukałam w życiu zmiany. Nie odpowiadało mi życie które wiodłam i myślałam, że jak przeczytam książkę, pójdę na szkolenie, to moje życie się zmieni. Samo z siebie, tylko dlatego, że w mojej głowie pojawią się nowe koncepty myślowe.

Jak się domyślasz, przeżyłam rozczarowanie, bo innej drogi w takim wypadku nie ma. To, że coś wiem nie spowoduje, że nagle moje życie się zmieni, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanie się inne, lepsze, bogatsze. Pamiętam też jak często używałam zwrotów typu „to wszystko przez ciebie”, „znowu to zrobiłeś”, „ona znowu sprawiła, że czuję się gorzej”.

Moje słowa odzwierciedlały poziom mojej odpowiedzialności za moje życie: czyli zerowy! Wszystko co mi się przytrafiało, to mi się przytrafiało! To nie ja byłam kreatorem mojego życia, tylko środowisko zewnętrzne sprawiało, że miałam to co miałam i czułam to co czułam.  

Moje życie mnie uwięziło! Aż do czasu…


Zaprosiłam zmianę

Zmiana przyszła do mojego życia, bo ją zaprosiłam! Przyszedł taki dzień w moim życiu, kiedy powiedziałam sobie dość. I zaczęłam działać! Wiedziałam już, że musze to zrobić małymi krokami, bo wszystkie DUŻE projekty przytłaczały mnie w takim tempie, że po tygodniu już o nich nie pamiętałam.

Zaczęłam od drobnostki: od picia wody z cytryną, podejmowania drobnych wyzwań. Pamiętam, jak spontanicznie, podczas jednego z live Jakuba B. Bączka podjęłam wyzwanie, że rezygnuję z gry na smartfonie! 

Co to było za wydarzenie! 

W tamtym czasie każdą wolną chwilę wykorzystywałam do tego, by grać w… kulki! Tak, zbijałam kulki tego samego koloru! Pierwszym krokiem było odinstalowanie aplikacji z grą. Jednak szybko zauważyłam, że sięgam po inne „ogłupiacze”, więc inne aplikacje też usunęłam z mojego telefonu. 

Strasznie mnie to męczyło, porównałabym nawet z rzucaniem papierosów, bo mam takie doświadczenia za sobą, na szczęście przeszłąm przez nie pozytywnie. Najtrudniej było na uczelni, bo to był czas, kiedy studiowałam. Długie wykłady były dla mnie tym momentem, kiedy gra odprężała i pozwalała się skupiać na tym, co słyszę. Zrobiłam to jednak! 

Oduczyłam się grania, ale co ważniejsze, dostałam sygnał, bardzo wyraźny sygnał, że mam moc!

Mam moc zmieniania swojego życia, jeśli tylko wezmę za nie odpowiedzialność!


Klucz do wewnętrznej wolności

Jak już się domyślasz, jednym z kluczowych czynników w odkrywaniu bądź budowaniu własnej wolności jest odpowiedzialność! 

Tylko wtedy, kiedy podejmiesz decyzję, że jesteś Panią/Panem swojego życia to odniesiesz sukces! Nikt i nic nie powinno Ci wtedy stanąć na drodze. 

To, czego jeszcze potrzebujesz to lepsze poznanie siebie, czyli to, co dziej się w Tobie, wewnątrz Ciebie. 

Mam na myśli samoobserwację, czyli znajomość swoich myśli, schematów, które żądzą Twoim życiem, nawyków, które mogą skutecznie sabotować działanie. 

Wewnętrzna wolność to też akceptacja siebie takim jakim się jest i autentyczność! 

Wszystkie te elementy, jeśli są prawdziwe, tworzą piękny, spójny obraz Ciebie.


A może warsztaty?

Wewnętrzna wolność to stan, kiedy wiesz dokąd zmierzasz, znasz swoje możliwości i potrafisz budować swoje życie w oparciu o to, co wiesz i co potrafisz! 

Kluczem, bez którego nic się nie wydarzy jest akceptacja siebie i tego, jakie jest teraz Twoje życie. Akceptacja jednak nie oznacza, że się poddajesz i Twoje życie jest zbiegiem różnych okoliczności i wydarzeń, na które nie masz wpływu!

Akceptacja daje Ci możliwość zmiany tego, co uważasz, że nie gra w Twoim życiu. 

Akceptacja pozwala na wprowadzanie zmian bez wyrzutów sumienia i lęku przed nieznanym. 

Akceptacja daje Ci szansę na nowe!

Zapraszam Cię na 4-godzinne warsztaty, w trakcie których dowiesz się, jakie są kluczowe elementy wewnętrznej wolności i w jaki sposób stopniowo wprowadzać je do swojego życia! Już dzisiaj kup swój bilet w promocyjnej cenie! WEWNĘTRZNA WOLNOŚĆ – WARSZTAT W POZNANIU

CZEKAM NA CIEBIE !

Read More
odpowiedzialność za życie
#RozwojowyKwadrans, Rozwój osobisty

KIEDY ŻYCIE BOLI ZA BARDZO…

Kiedy życie boli za bardzo…

W życiu każdego człowieka nastaje taki czas, że ma wszystkiego dosyć. Dosłownie wszystkiego: ludzi dookoła, pracy, rodziny, telewizji… To taki moment, kiedy życie boli za bardzo.

Różne są reakcje na takie momenty: jedni chowają głowę w piasek, czekają, aż wszystko samo się ułoży, inni obwiniają wszystkich dookoła za swoje wszystkie bolączki, a jeszcze inni traktują ten moment jak szansę daną od losu – szansę na nowe!

odpowiedzialność za życie

Winni są wszyscy tylko nie ja!

Osoby, które w żaden sposób nie biorą za swoje życie odpowiedzialności uważają, że to wszyscy dookoła są winni za to, co tej sobie się przytrafia w życiu.

Brak pieniędzy… Kiepska praca… Beznadziejne życie…

Zawsze za tymi problemami, a często życiowymi dramatami kryje się ktoś inny, ktoś drugi. Obwinianie innych jest jedną z kluczowych umiejętności osób, które nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Znasz to? Mam nadzieję, że tylko z obserwacji innych ludzi.

W czasach kiedy mamy dostęp właściwie do wszystkiego, kiedy w zaledwie kilkanaście godzin jesteśmy w stanie znaleść się na innym krańcu świata, kiedy możemy kupić dosłownie wszystko i następnego dnia kurier przynosi nam to do domu, kiedy wzięcie kolejnej pożyczki, kredytu, czy debetu w koncie to tylko kwestia nowego wniosku online -zastanawiające jest jak mało osób bierze odpowiedzialność za swoje życie i to, jak to życie wygląda.

Kluczowa kompetencja

Branie odpowiedzialności za swoje życie to dzisiaj towar deficytowy – mało tego – najczęściej zwyczajnie nieznany. To nie jest coś, za czym tęskni jednostka, wręcz przeciwnie: jednostka chce dobrego, najlepiej bogatego (w sensie materialnym) życia, ale najlepiej niech to wszystko się dzieje samo! 

Może jakaś magiczna różdżka, a może wygrana w Lotto! Każde rozwiązanie jest dobre, byleby sprawstwo było po innej stronie. 

Wzięcie odpowiedzialności za to, co się robi, jak żyje można śmiało określić, że jest kluczową kompetencją dzisiejszych czasów, a co za tym idzie – niezwykle rzadką.

Nadal odpowiedzialność za swoje życie bierze nieliczna grupa osób, które posiadają głęboką świadomość tego, że to w jaki sposób przeżyją swoje życie zależy tylko i wyłącznie od nich.

Czy życie Ci się przytrafia?

Brak odpowiedzialności za swoje życie jest równoznaczne z tym, że nie masz nad nim kontroli. Życie Ci się przytrafia.

W zależności od opcji politycznej jaka rządzi w danym momencie naszym krajem raz jest Ci lepiej, a raz gorzej! Twoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa może być w dużej mierze zależne od tego, czy na Twoje konto wpłynie 500+ czy nie. 

Kiedy nie masz humoru – zapewne jest to wina innych ludzi – ktoś Cię wkurzył i napewno zrobił to celowo; kiedy nie układa Ci się w związku to wina zawsze leży po tej drugiej stronie. Kiedy masz problemy w pracy, to przecież oczywiste jest, że to szef jest głupi! I tak zawsze! Zawsze to ktoś jest winny! 

Jest w tym wszystkim jednak jeden mały szkopuł, który robi dużą różnicę! Jeśli zdajesz się na to, co przyniesie dzień i całą odpowiedzialność oddajesz innym, to Twoje życie pozbawione jest wyborów!

To właśnie daje wzięcie odpowiedzialności za Twoje życie: wybór!

Wybór tego jak żyjesz. Wybór tego gdzie i jak pracujesz. Wybór tego jak się czujesz! Tak, Twoje samopoczucie to też kwestia wyboru!

Jeśli pozwalasz, by inni ludzie decydowali za Ciebie, to tym samym oddajesz im we władanie swoje emocje i uczucia. To co czujesz jest uzależnione od zachowania i uczuć innych osób, nie od Ciebie.

Co więc zrobić, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie?

Zacznij od zastanowienia się, czego chcesz od życia, jakiego życia chcesz i co możesz sama zrobić, żeby to wymarzone życie stało się Twoją rzeczywistością.

To pierwszy krok, który możesz zrobić już tu i teraz! Póżniej doprecyzujesz szczegóły, ale teraz potrzebujesz jakiejkolwiek wizji, żeby móc ruszyć z miejsca.

Zadawaj sobie pytania: Dlaczego coś/ktoś Cię zdenerwował? Co takiego się wydarzyło, że jest to dla Ciebie takie ważne?
Kiedy złapiesz samą siebie na narzekaniu natychmiast przestań! W zamian za to powiedz sobie 2-3 rzeczy, dobrze Ci dzisiaj wyszły!
Bądź wdzięczna! praktykuj wdzięczność każdego dnia! To przekieruje Twoje myślenie na bardziej pozytywne!
Trzymam kciuki i koniecznie daj znać w komentarzu jak Ty dbasz o swoją odpowiedzialność!
Read More
Rozwój osobisty, Szkolenie

Wewnętrzna wolność – wiesz o co chodzi?

Wewnętrzna wolność
Wewnętrzna wolność to temat, który chodzi mi po głowie od dawna, a wynika to z tego, że ostatnio analizuję bardzo dokładnie ponad rok mojej działalności na Fb. Kiedy zaczynałam od założenia fp, miał to być pierwszy krok do spełnienia jednego z moich największych marzeń: pracy z 2 człowiekiem w kontekście sali szkoleniowej i dużych wystąpień publicznych! Nadal idę w tą stronę, nadal to moje największe marzenie: ważniejsze niż wybudowanie domu, czy podróże, które mnie fascynują! Dużo się jednak przez ten czas we mnie zmieniło. Przeszłam swoistą metamorfozę, jedni widzą ją tylko w moim wyglądzie, tym jak się ubieram, jak się maluję, ale ja wiem, że zmiana zaszła przede wszystkim we mnie: w moim wnętrzu. Poczułam, że w końcu jestem wolna! Wewnętrznie wolna! Odkryłam swoją wewnętrzną wolność przypadkiem, ale teraz wiem dokładnie, co zaprowadziło mnie to tego miejsca.
 
Czym jest wewnętrzna wolność
Wewnętrzna wolność to temat złożony, ale wcale nie taki trudny do opisania. Podzieliłabym go na kroki, które należałoby wdrożyć w odpowiedniej kolejności po to, by poczuć, by zobaczyć na własne oczy czym ta wolność jest! Zapewne samo wprowadzenie jest już tematem trudniejszym, bo wymaga naszego działania! A jak już wiemy, z działaniem jest problem. Zderzam się z tym nieustannie w moim gabinecie: ktoś przychodzi, opowiada jak to mu w życiu źle, jaki los i życie są niesprawiedliwe, bo… Potem pytam, co chciałby zmienić… I cisza! Czasem ta cisza jest dobra. Milczymy przez chwilkę, każdy z nas zastanawia się nad pytaniem, które właśnie padło z moich ust. Zadziała – nie zadziała… Niestety, często słyszę, że nic nie można zmienić, bo to nie jest dobry czas, bo to nie ten moment w życiu. Pytam więc, skąd pomysł na wizytę w gabinecie terapeutycznym i słyszę to, do czego powinnam się już przyzwyczaić, a co jednak niezmiennie wywołuje u mnie smutek. Słyszę: „chciałabym, żeby mi Pani coś doradziła, powiedziała co zrobić…” Odpowiadam ze smutkiem, że jedyną radę jaką mogę dać jest to, by coś w życiu zmienić… Niestety, ta odpowiedź się nie podoba. Klient chciałby, żebym to ja wzięła odpowiedzialność za efekty jego terapii, a jedyne co mogę zrobić to towarzyszyć mu w tej drodze, nawet jeśli on postanowi, że stoi w miejscu.
Moje prywatne więzienie
Sama pamiętam jak szukałam w życiu zmiany. Nie odpowiadało mi życie które wiodłam i myślałam, że jak przeczytam książkę, pójdę na szkolenie, to moje życie się zmieni. Samo z siebie, tylko dlatego, że w mojej głowie pojawią się nowe koncepty myślowe. Jak się domyślasz, przeżyłam rozczarowanie, bo innej drogi w takim wypadku nie ma. To, że coś wiem nie spowoduje, że nagle moje życie się zmieni, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanie się inne, lepsze, bogatsze. Pamiętam też jak często używałam zwrotów typu „to wszystko przez ciebie”, „znowu to zrobiłeś”, „ona znowu sprawiła, że czuję się gorzej”. Moje słowa odzwierciedlały poziom mojej odpowiedzialności za moje życie: czyli zerowy! Wszystko co mi się przytrafiało, to mi się przytrafiało! To nie ja byłam kreatorem mojego życia, tylko środowisko zewnętrzne sprawiało, że miałam to co miałam i czułam to co czułam.  Moje życie mnie uwięziło! Aż do czasu…
Zaprosiłam zmianę
Zmiana przyszła do mojego życia, bo ją zaprosiłam! Przyszedł taki dzień w moim życiu, kiedy powiedziałam sobie dość. I zaczęłam działać! Wiedziałam już, że musze to zrobić małymi krokami, bo wszystkie DUŻE projekty przytłaczały mnie w takim tempie, że po tygodniu już o nich nie pamiętałam. Zaczęłam od drobnostki: od picia wody z cytryną, podejmowania drobnych wyzwań. Pamiętam, jak spontanicznie, podczas jednego z live Jakuba B. Bączka podjęłam wyzwanie, że rezygnuję z gry na smartfonie! Co to było za wydarzenie! W tamtym czasie każdą wolną chwilę wykorzystywałam do tego, by grać w… kulki! Tak, zbijałam kulki tego samego koloru! Pierwszym krokiem było odinstalowanie aplikacji z grą. Jednak szybko zauważyłam, że sięgam po inne „ogłupiacze”, więc inne aplikacje też usunęłam z mojego telefonu. Strasznie mnie to męczyło, porównałabym nawet z rzucaniem papierosów, bo mam takie doświadczenia za sobą, na szczęście przeszłąm przez nie pozytywnie. Najtrudniej było na uczelni, bo to był czas, kiedy studiowałam. Długie wykłady były dla mnie tym momentem, kiedy gra odprężała i pozwalała się skupiać na tym, co słyszę. Zrobiłam to jednak! Oduczyłam się grania, ale co ważniejsze, dostałam sygnał, bardzo wyraźny sygnał, że mam moc! Mam moc zmieniania swojego życia, jeśli tylko wezmę za nie odpowiedzialność!
Klucz do wewnętrznej wolności
Jak już się domyślasz, jednym z kluczowych czynników w odkrywaniu bądź budowaniu własnej wolności jest odpowiedzialność! Tylko wtedy, kiedy podejmiesz decyzję, że jesteś Panią/Panem swojego życia to odniesiesz sukces! Nikt i nic nie powinno Ci wtedy stanąć na drodze. To, czego jeszcze potrzebujesz to lepsze poznanie siebie, czyli to, co dziej się w Tobie, wewnątrz Ciebie. Mam na myśli samoobserwację, czyli znajomość swoich myśli, schematów, które żądzą Twoim życiem, nawyków, które mogą skutecznie sabotować działanie. Wewnętrzna wolność to też akceptacja siebie takim jakim się jest i autentyczność! Wszystkie te elementy, jeśli są prawdziwe, tworzą piękny, spójny obraz Ciebie.
A może warsztaty?
Wewnętrzna wolność to stan, kiedy wiesz dokąd zmierzasz, znasz swoje możliwości i potrafisz budować swoje życie w oparciu o to, co wiesz i co potrafisz! Kluczem, bez którego nic się nie wydarzy jest akceptacja siebie i tego, jakie jest teraz Twoje życie. Akceptacja jednak nie oznacza, że się poddajesz i Twoje życie jest zbiegiem różnych okoliczności i wydarzeń, na które nie masz wpływu! Akceptacja daje Ci możliwość zmiany tego, co uważasz, że nie gra w Twoim życiu. Akceptacja pozwala na wprowadzanie zmian bez wyrzutów sumienia i lęku przed nieznanym. Akceptacja daje Ci szansę na nowe!


Zapraszam Cię na 4-godzinne warsztaty, w trakcie których dowiesz się, jakie są kluczowe elementy  wewnętrznej wolności i w jaki sposób stopniowo wprowadzać je do swojego życia! Już dzisiaj kup swój bilet w promocyjnej cenie! WEWNĘTRZNA WOLNOŚĆ – WARSZTAT W POZNANIU
Read More
coaching, psychologia, Rozwój osobisty, Wartości

Potęga podświadomości

Potęga podświadomości

Od dawna wiadomo, że nasz umysł jest bardzo potężnym, lecz jeszcze mało zbadanym „narzędziem”. Okazuje się, że już w XIX wieku wierzono w potęgę podświadomości, którą bada się po dziś dzień. Co skrywa nasz umysł?

Spotkałaś się ze stwierdzeniem – „mówisz i masz”? To tak właśnie działa Twoja podświadomość i prawo przyciągania. Istnieje bowiem prawo, które najogólniej rzecz ujmując twierdzi, że przyciągasz energię, którą sama wyrzucasz w świat.

Na co dzień ciężko jest nam zauważyć, że w ogóle dysponujemy czymś takim jak potęga podświadomości. Więc czym właściwe jest podświadomość? Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie naukowo powiedzieć czym ona jest. Można jedynie stwierdzić, że podświadomość jest pewną częścią nas samych, którą dysponujemy – a ma ona ogromny wpływ na nasze decyzje.

Podświadomość wie, czego w danej chwili chcemy czy potrzebujemy – to taki „siódmy zmysł” lub intuicja. Zbiera różne informacje i je koduje. Jeśli zakoduje sobie, że coś jest ładne, to już takie będzie, a jeżeli z kolei coś zostanie zidentyfikowane jako złe, to niestety, zawsze będzie siedzieć w naszej głowie jako coś złego.

Jak i dlaczego warto pracować i wpływać na podświadomość?

Praca nad podświadomością jest ciężka, bo jak już pisałam wcześniej, na co dzień nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że ją posiadasz. Jednak praca nad nią może sprawić, że będziesz mogła polepszyć swoją jakość życia.

Najczęstszą i najłatwiejszą pracą na podświadomością jest afirmacja. Powtarzanie sobie tych samych sentencji np. ,,że uda nam się zdobyć nową pracę i osiągnąć w niej sukces” jest pracą nad świadomością. Jednak musisz pamiętać, aby w tych działaniach być systematycznym, a na pewno któregoś dnia sentencja zadziała i osiągniemy to czego chcieliśmy.

Prawo przyciągania działa, musisz jednak wiedzieć, że nie możesz siedzieć bezczynnie i oczekiwać, że wszechświat zrobi coś za Ciebie. Bo tak nie jest To Ty sama musisz sprecyzować swój cel i musisz robić wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Przy tym musisz skupić się na pozytywnych stronach działania i wierzyć, że Ci się uda. 
Jeśli nie podejmiesz żadnego działania, a swój czas będziesz jedynie marnować na narzekanie i odbieranie wszystkiego dokoła w ciemnych barwach, to jestem pewna, że takie właśnie będzie Twoje życie – negatywne, nudne i pozbawione barw. 

Często osoby które chcą się czegoś dowiedzieć o swojej podświadomości, poddają się hipnozie. Dzięki temu z naszego umysłu udaje się wyciągnąć rzeczy, z których na co dzień nie zdawaliśmy sobie sprawy. Z takich sesji możemy się dowiedzieć o naszych lękach lub pragnieniach. Coraz więcej ludzi decyduje się na takie sesje, tylko po to, by dotrzeć do głębi samego siebie.

Nie bez powodu również marketingowcy interesują się tym tematem, a neuromarketing rozwija się w zastraszającym tempie. Prowadzi się różnego rodzaju analizy, o tym jak dany produkt ma mieć kolor opakowania, gdzie powinien leżeć w sklepie, aby potencjalny odbiorca mógł go zauważyć i chciał go kupić. Dokładnie tak działa na nas nasza podświadomość.

Zastanawiałaś się kiedyś jakie Ty schematy masz zakodowane w swojej podświadomości? Zastanawiałaś się nad tym, jakie myśli na co dzień towarzyszą Ci w działaniach? Czy wiesz, że Twoja postawa i Twoje działania powodują, że u Twoich dzieci właśnie ta podświadomość kreuje nowe schematy? Zaciekawił Cię ten temat?

Wpadnij na mojego fanpage tutaj: W drodze po szczęście będę jeszcze o tym pisać. Zachęcam również do zostawienia swojej opinii w komentarzu, co myślisz o prawie przyciągania.


Read More
dbanie o związek
Miłość, Szczęście, związki

Dbanie o związek potrzebne, czy może nie?

dbanie o związek

Na czym polega dbanie o związek

Swoje lata już mam i nie będę Ci tu dzisiaj prawiła morałów o tym, jak dbać o związek, bo mam już takie długoletnie doświadczenie… Staż związku można mieć bardzo długi, ale czy to jest jednoznaczne z tym, że umiemy dbać o związek?

Dbanie o związek to bardziej skomplikowana spraw, niż nam się pozornie wydaje. Nie wystarczy ugotowany obiad i posprzątany dom. Żyjemy na skraju 2 epok: z jednej strony obserwujemy długoletnie małżeństwa, które obchodzą razem 50 czy 60 rocznicę ślubu. Odnawiają przysięgi małżeńskie, wyprawiają ponownie wielkie wesele, tym razem w gronie swoich dzieci, wnuków, a często i prawnuków, z drugiej strony dzisiejsze związki często budowane są na piasku, który rozmywa pierwsza pojawiająca się burza.

Jeśli myślimy o tych dwóch różnych kategoriach związków, to czy są one oparte o wspólną relację, dbanie o związek i miłość, o siebie nawzajem? Czy dbanie o związek 40, 50 lat temu było dla par priorytetem? Czy w ogóle wtedy rozpatrywało się związki w kategorii dbania? A teraz? Dlaczego tak łatwo młodzi ludzie poddają się i odchodzą?

Białą suknia, czarny smoking

Odpoczywała po trudnym roku w pracy i zbierała się do kupy po nieudanym związku. Byli razem 3 lata, czekała na pierścionek zaręczynowy, a w zamian otrzymała anonimowe zdjęcie jego i jej…  Życie legło w gruzach, wyprowadził się w godzinę i zażądał spłaty za meble, remont kuchni i wakacje na Majorce. Przecież tak się kochali! Jak to możliwe, że dla niego miłość skończyła się tak szybko? Wymienił ją na lepszy model, trochę młodszy i zgrabniejszy.

Kochała… wciąż kocha go tak bardzo, tak mocno, że za każdym razem jak o nim myśli jej serce rozlatuje się na miliony małych kawałków. I nienawidzi go równie mocno, bo jak mógł jej to zrobić, jak mógł zniszczyć coś, co było takie piękne, takie jedyne i niepowtarzalne, takie ich.

Marka spotkała kiedy jeszcze nie mogła zdecydować, czy bardziej kocha, czy nienawidzi wspomnienia po byłym i związku który razem tworzyli. Wtedy jeszcze dużo płakała i co chwilę chwytała się myśli, że on jeszcze wróci, że to wszystko co przeżywa od kilku miesięcy jest tylko złym snem, z którego nie może się wybudzić.

Nie chciała nowego związku

Kiedy tamtego dnia szła wzdłuż plaży wpatrzona w dal wpadła na Marka i mało nie wylądowała w wodzie. Dobrze, że ją chwycił, przecież sam wszedł pod jej nogi, w ogóle wcześniej go nie widziała. On jednak nie chciał sobie pójść i zagadywał, zapraszał na kawę. Czy nie widział, że ona cierpi, że nie ma ochoty na towarzystwo, szczególnie innego mężczyzny?

Był jednak na tyle natrętny, że zgodziła się na wodę w barze przy plaży. Tylko 15 minut, dla świętego pokoju. I tak się zaczęło. 2 tygodnie romansu, spacerów, wspaniałego sexu o świcie i rozmów, których nie mogli nigdy dokończyć, bo za każdym razem lądowali w łóżku.

Ten czas jednak szybko się skończył. Niczego sobie nie obiecywali, oprócz tego, że zostaną przyjaciółmi na fb i może czasem zadzwonią. Dzieliło ich ponad 400 km i oboje wiedzieli, że na dłuższą metę nic z tego nie wyjdzie. Płakali cały dzień, a potem kochali się jak nigdy wcześniej.

dbanie o związek

Co dalej…

Przyszła do mojego gabinetu, bo nie wiedziała jak dalej żyć. On chce przyjechać, poszukać tutaj pracy. Nie chce bez niej żyć. A ona wciąż nie jest pewna. Została tak bardzo zraniona, jaką ma pewność, że to się nie powtórzy, że znowu nie będzie tak samo? Przecież to pierwsze zakochanie kiedyś się skończy, wejdzie rutyna, przyzwyczajenie, a w końcu przestaną siebie zauważać. Ona nie przeżyje drugi raz rozstania. Nie z nim, bo wie, jak bardzo to boli.

Przecież rozstali się 2 miesiące temu, po 2 tygodniach znajomości, a ból jest tak ogromny. Ala miała mnóstwo pytań, na które nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. Wiedziała jednak, ze żar i miłość prędzej czy później muszą się skończyć. Takie miała doświadczenia. Jednocześnie bardzo bała się spróbować zagrać według innego scenariusza. To było zbyt trudne, bo niosło za sobą ryzyko, że nie wyjdzie.

Zapytałam ją, co może zrobić inaczej, niż we wcześniejszym związku? Nie znalazła odpowiedzi. Nie od razu. Jednak na następnej sesji opowiedziała mi o swoich znajomych, którzy są 16 lat po ślubie, a nadal czuć między nimi miłość i widać gołym okiem, jaka bliskość ich łączy.

Idealna para

Nazwała ich idealną parą. Nie wiedziała skąd się to u nich bierze, ale stwierdziła, że się dowie. Zwyczajnie zapyta.

Odpowiedź otrzymała pozornie łatwą: „dbamy o nasz związek! Wcale nie oznacza to, że się nie kłócimy, nie mamy cichych dni. Jak on mnie czasem denerwuje, do szału doprowadza mnie jego bałaganiarstwo. Co jednak miałam zrobić? Próbować go zmieniać cały czas przez te 16 lat? Co byśmy z tego mieli? Pewnie same kłótnie i zwyczajnie mielibyśmy siebie dość.

Ja nauczyłam się akceptować jego wady, chociaż to nie jest tak, ze oboje nie pracujemy nad sobą. On nauczył się wynosić swoje ciuchy do kosza na pranie, a ja nie wynoszę pilotów z salonu, więc on nie musi ich wciąż szukać. Wybieramy wakacje na zmianę, bo mamy różne gusta w tym względzie. Nie zmuszamy siebie do robienia czegoś, czego nie chcemy robić i przytulamy się najczęściej jak możemy. Słowa „kocham Cię” wypowiadamy do siebie z miłością, a nie z rutyną i nie zakładamy, że oboje wiemy o tym, jak bardzo się kochamy.

Czy jesteśmy przyjaciółmi? Pewnie tak, ale nie skupiamy się na tym szczególnie. Po prostu jesteśmy dla siebie zawsze, kiedy któreś z nas tego potrzebuje i nigdy, przenigdy nie idziemy spać, jeśli jesteśmy pokłóceni! To jest właśnie dbanie o związek!”

Bo w związku nie chodzi tylko o zdobycie, ale o zdobywanie… A zdobywane to nie tylko łapanie za grzywę, klepanie po pupie i łączenie się w wiadomy sposób. To codzienne drobiazgi, zabranie dzieci na spacer, do kina, wyrzucenie śmieci, pozmywanie po obiedzie, podanie gorącej herbaty do łóżka w długi zimowy wieczór itd… drobiazgi ale robione zawsze. Kobieta musi czuć wsparcie, musi czuć oddech swojego mężczyzny, wtedy żar w związku nie wygaśnie. Trzeba wystrzegać się zazdrości, zaborczości, bo to zabija, zabija chemie między ludźmi, zabija związek. Po prostu, kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości że jest zajęta.

Harmonia to równowaga brania i dawania

Jest jeden drobny szkopuł: żeby dbać o związek, trzeba najpierw nauczyć się dbać o siebie. W przyrodzie zawsze występuje równowaga, dlaczego więc nie dbamy o równowagę w naszym życiu? Jeśli tylko dajemy, nic z tego nie będzie. Zawsze będziesz czuła, że dajesz więcej niż otrzymujesz, a to mocno wypala… również związek, który mógłby być piękny, gdyby tylko zaangażowały się dwie strony.

O tym jak dbać o siebie i swoje potrzeby możesz przeczytać na moim blogu TUTAJ 

Jak zakończyła się historia Marka i Alicji? Kilka tygodni temu wzięli ślub. Spotkali się w połowie drogi. Spisali kontrakt między sobą jako coś, co ma przypominać im o tym, by nie wpaść w otchłań codzienności. Wypisali w nim wszystko, czego oczekują od związku, od siebie i wszystko to, co chcą do tego związku wnieść. Z ciekawością będę obserwowała ich dalsze losy.

Zapraszam Cię do podzielenia się swoją historią. Jak Tobie wychodzi dbanie o związek? Jesteś w tym sama, czy jesteście razem?

Read More
Rozwój osobisty, Wartości

Jak się podnieść po porażce? Wykonaj

jak podniesc sie po porazce

Porażka wpisana jest w nasze życie i z tym nie ma co dyskutować!

Nie słyszałam jeszcze o człowieku, który od pierwszego kroku zrealizował cały swój plan, nie natrafiając po drodze na przeszkody, trudności czy konieczności zmiany w założeniach.

Tak jak zmiana dzieje się cały czas, tak i porażka jest częścią naszego życia.

Jeśli poddajesz się biegowi wydarzeń i nie panujesz nad tym, co dzieje się w Twoim życiu, to ryzyko związane z porażką i poczuciem , że znowu coś nie wyszło jest bardzo duże. Tak samo jest w sytuacji, gdy świadomie planujesz zmianę. Zawsze jest ryzyko, że coś nie wyjdzie, że zmienią się okoliczności na które czasem w ogóle nie mamy wpływu.

Porażka jest dobra, ale tylko wtedy, kiedy wiesz, że umiesz podejść do niej ze spokojem i zastanowić się, co dana sytuacja chce Ci powiedzieć. Porażka to lekcja, z której możesz dużo się nauczyć, żeby następnym razem nie popełnić tego samego błędu.

porażka

Spróbuj znaleść swój cel…

Podniesienie się po porażce wcale nie jest takie oczywiste i łatwe. Strach przed kolejną często paraliżuje tak bardzo, że nie pozwala na kolejny krok.

Sama mam za sobą dwa nieudane projekty firm, które w bilansie końcowym mocno zdebetowały konto bankowe moje i mojej rodziny.  Po takich porażkach powinnam przestać myśleć o założeniu kolejnej firmy, tylko najlepiej zabukować się gdzieś na jakimś bezpiecznym etacie, z płatnym urlopem i regularną pensją na koncie.

Wiem jednak, że do pracy, w której ktoś mną zarządza totalnie się nie nadaję i gdybym zdecydowała się na taki krok, to byłabym zwyczajnie nieszczęśliwa. A jednak szczęście to moja najważniejsza wartość, więc właściwie pozostałam bez wyboru. W sumie wybór był: mogłam do końca swoich dni być na zasiłku z tytułu niepełnosprawności mojego dziecka i dalej żyć z dnia na dzień, zapominając o mojej pasji, marzeniach i wytyczonych celach.

     „Porażka daje możliwość rozpoczęcia na nowo w sposób lepiej przemyślany.”

Jak się podnieść po porażce?

Zawsze po sytuacji, którą zakwalifikuję do kategorii „PORAŻKA” przez chwilę pozwalam sobie na żal, czy smutek. Uczucia, które się pojawiają dużo mówią nam o nas samych, dlatego nie warto spychać ich i tłumić, tylko poobserwować.

Mam taką swoją metodę na takie emocje: nadaję im kształt czegoś, czego nie lubię. Jeśli to strach, to przybiera u mnie kształt pająka albo jakiegoś robaka. Obserwuję go i wszystkie myśli, które pojawią się w trakcie tej obserwacji. Daję sobie czas. Stopniowo, jak strach maleje, mój pająk też się zmienia, jest coraz mniejszy i mniejszy. Gdy jest już taki prawie niewidoczny dziękuję mu za jego obecność i mówię, że może już odejść. Obserwuję całą sytuację, widzę jak odchodzi, a ja mu macham na pożegnanie.

Wtedy też przychodzi moment w którym analizuję całą sytuację, już bez emocji, na chłodno. Zastanawiam się, co mogłabym zrobić inaczej, jak następnym razem uniknąć podobnych błędów. Nie traktuję porażki jak końca świata, tylko wyciągam lekcję na przyszłość. I kroczę w stronę słońca, w stronę moich marzeń, w stronę pasji, która daje mi radość i szczęście!

Koniecznie przeczytaj mój ostatni artykuł o tym, jakie przeszkody możesz napotkać w drodze po własne szczęście! Tekst znajdziesz TUTAJ!

Read More