odpowiedzialność za życie
#RozwojowyKwadrans, Rozwój osobisty

KIEDY ŻYCIE BOLI ZA BARDZO…

Kiedy życie boli za bardzo…

W życiu każdego człowieka nastaje taki czas, że ma wszystkiego dosyć. Dosłownie wszystkiego: ludzi dookoła, pracy, rodziny, telewizji… To taki moment, kiedy życie boli za bardzo.

Różne są reakcje na takie momenty: jedni chowają głowę w piasek, czekają, aż wszystko samo się ułoży, inni obwiniają wszystkich dookoła za swoje wszystkie bolączki, a jeszcze inni traktują ten moment jak szansę daną od losu – szansę na nowe!

odpowiedzialność za życie

Winni są wszyscy tylko nie ja!

Osoby, które w żaden sposób nie biorą za swoje życie odpowiedzialności uważają, że to wszyscy dookoła są winni za to, co tej sobie się przytrafia w życiu.

Brak pieniędzy… Kiepska praca… Beznadziejne życie…

Zawsze za tymi problemami, a często życiowymi dramatami kryje się ktoś inny, ktoś drugi. Obwinianie innych jest jedną z kluczowych umiejętności osób, które nie chcą wziąć odpowiedzialności za swoje życie. Znasz to? Mam nadzieję, że tylko z obserwacji innych ludzi.

W czasach kiedy mamy dostęp właściwie do wszystkiego, kiedy w zaledwie kilkanaście godzin jesteśmy w stanie znaleść się na innym krańcu świata, kiedy możemy kupić dosłownie wszystko i następnego dnia kurier przynosi nam to do domu, kiedy wzięcie kolejnej pożyczki, kredytu, czy debetu w koncie to tylko kwestia nowego wniosku online -zastanawiające jest jak mało osób bierze odpowiedzialność za swoje życie i to, jak to życie wygląda.

Kluczowa kompetencja

Branie odpowiedzialności za swoje życie to dzisiaj towar deficytowy – mało tego – najczęściej zwyczajnie nieznany. To nie jest coś, za czym tęskni jednostka, wręcz przeciwnie: jednostka chce dobrego, najlepiej bogatego (w sensie materialnym) życia, ale najlepiej niech to wszystko się dzieje samo! 

Może jakaś magiczna różdżka, a może wygrana w Lotto! Każde rozwiązanie jest dobre, byleby sprawstwo było po innej stronie. 

Wzięcie odpowiedzialności za to, co się robi, jak żyje można śmiało określić, że jest kluczową kompetencją dzisiejszych czasów, a co za tym idzie – niezwykle rzadką.

Nadal odpowiedzialność za swoje życie bierze nieliczna grupa osób, które posiadają głęboką świadomość tego, że to w jaki sposób przeżyją swoje życie zależy tylko i wyłącznie od nich.

Czy życie Ci się przytrafia?

Brak odpowiedzialności za swoje życie jest równoznaczne z tym, że nie masz nad nim kontroli. Życie Ci się przytrafia.

W zależności od opcji politycznej jaka rządzi w danym momencie naszym krajem raz jest Ci lepiej, a raz gorzej! Twoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa może być w dużej mierze zależne od tego, czy na Twoje konto wpłynie 500+ czy nie. 

Kiedy nie masz humoru – zapewne jest to wina innych ludzi – ktoś Cię wkurzył i napewno zrobił to celowo; kiedy nie układa Ci się w związku to wina zawsze leży po tej drugiej stronie. Kiedy masz problemy w pracy, to przecież oczywiste jest, że to szef jest głupi! I tak zawsze! Zawsze to ktoś jest winny! 

Jest w tym wszystkim jednak jeden mały szkopuł, który robi dużą różnicę! Jeśli zdajesz się na to, co przyniesie dzień i całą odpowiedzialność oddajesz innym, to Twoje życie pozbawione jest wyborów!

To właśnie daje wzięcie odpowiedzialności za Twoje życie: wybór!

Wybór tego jak żyjesz. Wybór tego gdzie i jak pracujesz. Wybór tego jak się czujesz! Tak, Twoje samopoczucie to też kwestia wyboru!

Jeśli pozwalasz, by inni ludzie decydowali za Ciebie, to tym samym oddajesz im we władanie swoje emocje i uczucia. To co czujesz jest uzależnione od zachowania i uczuć innych osób, nie od Ciebie.

Co więc zrobić, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie?

Zacznij od zastanowienia się, czego chcesz od życia, jakiego życia chcesz i co możesz sama zrobić, żeby to wymarzone życie stało się Twoją rzeczywistością.

To pierwszy krok, który możesz zrobić już tu i teraz! Póżniej doprecyzujesz szczegóły, ale teraz potrzebujesz jakiejkolwiek wizji, żeby móc ruszyć z miejsca.

Zadawaj sobie pytania: Dlaczego coś/ktoś Cię zdenerwował? Co takiego się wydarzyło, że jest to dla Ciebie takie ważne?
Kiedy złapiesz samą siebie na narzekaniu natychmiast przestań! W zamian za to powiedz sobie 2-3 rzeczy, dobrze Ci dzisiaj wyszły!
Bądź wdzięczna! praktykuj wdzięczność każdego dnia! To przekieruje Twoje myślenie na bardziej pozytywne!
Trzymam kciuki i koniecznie daj znać w komentarzu jak Ty dbasz o swoją odpowiedzialność!
Read More
Rozwój osobisty, Szczęście

Trzy sposoby na szczęście w życiu

Szczęście w życiu

Moje 3 sposoby na szczęście w życiu

Szczęście w życiu dla każdego znaczyć coś innego. Szczęście to wartość uniwersalna, czyli wspólna dla wszystkich – bo przecież każdy chce mieć szczęście w życiu.

Szczęście to także ważna potrzeba i jest głównym motorem wielu Twoich działań, choć nie zawsze zdajesz sobie z tego sprawę. Czymkolwiek jest dla Ciebie szczęście, nie ma wątpliwości, że chcesz go mieć jak najwięcej w swoim życiu – prawda? I życzysz go także innym!

Zdradzę Ci 3 proste sposoby…

co robić by częściej mieć  poczucie szczęścia. Okazuje się, że to wcale nie jest trudne, a pamiętaj, że szczęście w życiu to podstawa!

Bądź wdzięczna.  
Wiadomo nie od dziś, że w życiu nie zawsze jest kolorowo i choćby nie wiadomo co byś sobie zaplanowała, to zdarza się tak, że niestety te plany biorą w łeb, bo takie jest już życie. Jednak mimo to nie powinnaś narzekać na to jak w życiu jest ciężko czy źle. 
Może pora zacząć myśleć o tym, że jednak mimo wszystko jesteś szczęśliwą osobą, bo przecież jesteś zdrowa, masz dom, dzieci, pracę itp… Jak to zrobić, by docenić to co masz na co dzień ? Już Ci mówię… 
Spróbuj zrobić sobie listę rzeczy za które jesteś wdzięczna, ale rób to każdego dnia. 
Szybko zauważysz, że jest to bardzo pomocne, aby być szczęśliwszą. Zapisuj wszystko za co jesteś wdzięczna, nawet za te rzeczy, które nie do końca poszły po Twojej myśli. 
Pamiętaj, że każdy nowy dzień może przynieść jakieś kolejne pozytywne zdarzenie. Dziękuj za początek nowego dnia, tak samo podziękuj za to, że dzień się skończył. 
Ostatnio na swoim Facebooku zorganizowałam 28-dniowe wyzwanie, w którym zadanie polegało na tym, aby codziennie w komentarzu pod moim postem wrzucać swoją listę wdzięczności. To wyzwanie miało na celu, wyrobić pewien nawyk w jego uczestnikach… Czy się udało ? 
Zdecydowanie TAK, uczestniczki wyzwania przyznały, że z dnia na dzień coraz łatwiej dostrzegały pozytywne rzeczy w swoim życiu – nawet te drobne!
Bądź otwarta, na to co dzieje się wokół Ciebie. 
Gdy masz rano wstać do pracy, za oknem jest ciemno i zimno, a do tego cały czas pada śnieg, a Ty już wiesz, że nic Ci się nie chce i to nie będzie dobry dzień. Więc co zrobić żeby Ci się chciało? 
Może spójrz za okno jeszcze raz, zobacz jak pięknie pada śnieg, jaka zima jest cudowna, a Ty możesz wstać z łóżka, iść do pracy gdzie czeka Cię dzień pełen wyzwań. 
Spróbuj postrzegać świat dookoła Ciebie inaczej, a będziesz czuła się lepiej. Na pewno znasz słowa piosenki  Monthy Pythona „always look on the bright side of life”… I staraj się tak właśnie patrzeć na świat, widząc szklankę do połowy pełną a nie pustą. Sprawdziłam na sobie – działa! Bądź optymistką na całego! Pozytywne osoby przyciągają inne pozytywne osoby!
Znajdź okazje, bądź szczęśliwa. 
Pamiętaj, że rzeczy materialne szczęścia nie dają, dlatego nikogo nie dziwi powiedzenie „pieniądze szczęścia nie dają”. Jak wiele znasz słanych, bogatych ludzi, którzy cierpią na depresję? Zastanawia Cię jak to możliwe? To prosta prawda, bo nawet mało zamożni ludzie mogą być bardzo nieszczęśliwi. 
Szczęście znajdziesz w małych rzeczach, którymi potrafisz się cieszyć. Zawsze powinnaś mieć czas na chwilę relaksu w swoim życiu. Możesz postawić sobie za cel, że każdego dnia poświęcisz sobie i tylko sobie 30 min.
Wyjdź do sauny i się rozluźnij, przeczytaj dobrą książkę, obejrzyj film, a może idź na siłownię. Pozwól sobie na wyjście do kawiarni z przyjaciółką zostawiając partnera z dzieckiem/dziećmi w domu. Pozwól sobie nawet na wyjazd na cały weekend. 
Odrobina czasu tylko dla siebie nie jest oznaką Twojego egoizmu, nawet jeśli tak to ktoś postrzega. Pamiętaj, że to te małe rzeczy sprawiają, że człowiek lepiej się ze sobą czuje, więc czemu nie.

A na koniec…

To moje 3 zasady, którymi kieruję się w codziennym życiu. Odkąd je wdrożyłam w życie, stało się ono radośniejsze, prostsze i po prostu szczęśliwsze. Oczywiście mogłam zamknąć się w 4 ścianach i narzekać na niesprawiedliwość tego świata i zastanawiać się dlaczego akurat mój syn cierpi na autyzm… ale po co? Co by to zmieniło? 

Nic, sprawiłoby tylko, że byłabym smutną, zgorzkniałą i nieszczęśliwą kobietą. Tymczasem jestem szczęśliwą, spełnioną prywatnie i zawodowo kobietą!! Ty też możesz, wiem o tym. 

Więc jak? Nowy rok, nowa Ty.. nowe zasady? Może nawet od jutra? Jak myślisz?

Na moim blogu znajdziesz więcej o szczęściu, m.in. TUTAJ

I koniecznie bądź ze mną w najbliższy czwartek na webinarze, na którym opowiem Ci o moim nowym projekcie, czyli rocznym wyzwaniu „W 2019 idę na szczyt!” To może być to, co zapoczątkuje szczęście w życiu Twoim i Twoich bliskich!
Read More
szczęście jak bańka mydlana?
coaching, psychologia, Rozwój osobisty, Szczęście

Naucz się doceniać to co masz, a odnajdziesz szczęście!

Szczęście na wyciągnięcie ręki

Nasza rzeczywistość jest taka, jaką ją widzimy. To nasza prawda, nasz absolut. Czy jednak jest to prawda jedyna i ostateczna? Czy może prawdę można zmienić?

Szczęście nie jest rzeczą stałą. To coś, co czujemy. Przychodzi i odchodzi. Można by rzec, że szczęście to stan, w którym mamy na nosie różowe okulary, wszystko jest takie piękne, kolorowe, wszyscy się uśmiechają.

Czy tak jednak jest w rzeczywistości? A może szczęście to ten stan w którym pozwalasz sobie na smutek kiedy tego potrzebujesz i łzy w momencie, w którym chcą popłynąć?

szczęście jak bańka mydlana?

Czym szczęście nie jest

Szczęście nie zależy od warunków, które sobie stawiasz. Robisz to? Jak często mówisz do siebie: „będę szczęśliwy jak kupię auto”, „będę szczęśliwa jak wyjdę za mąż”, „będę szczęśliwy jak wybuduję dom, posadzę drzewo, spłodzę syna…” Można by wymieniać, ale po co. 

Przecież sam najlepiej znasz swoje wymówki, wiesz, na co czekasz, by móc w końcu, po wielu latach powiedzieć, że jesteś szczęśliwy, jesteś szczęśliwa! Bardzo chciałabym w tym miejscu napisać, że super, brawo, czekaj! Wszystko będzie ok!  Jednak wiem, że nie będzie. 

Nie ma takiej możliwości, by coś, jakaś rzecz, przedmiot, czy osoba sprawiły, że będziesz szczęśliwy. Może przez chwilkę poczujesz tą namiastkę szczęścia, zachłyśniesz się tym nowym czymś lub kimś, ale po chwili znowu to wróci… Wiesz o czym piszę, prawda? To to poczucie pustki w życiu. To uczucie pękającej bańki mydlanej! Przez chwilę było dobrze, miałaś nawet wrażenie, że to w końcu jest to! W końcu trafiłaś na coś, co Cię uszczęśliwia, to powoduje to uczucie drżenia serca, oczekiwania. 

Tak długo, jak będziesz stawiał warunki, jak będziesz uzależniała swoje szczęście od kogoś lub czegoś, to pękające bańki mydlane będą Ci towarzyszyć nieustannie! I nie idzie się do tego przyzwyczaić. pragnienie szczęścia jest wpisane w nasze serca i tego jednego głosu nie stłumisz nigdy i niczym. Nawet najdroższą zabawką tego świata.

To gdzie to szczęście znaleźć?

Tu gdzie jesteś. Właśnie w tym miejscu, w tym momencie odnajdziesz swoje szczęście. Zatrzymaj się i zauważ wszystko to, co jest dookoła Ciebie. Przyjrzyj się temu.

Popatrz na człowieka, którego mijasz codziennie w drodze do pracy. Zatrzymaj się i spójrz na psa, który szczeka na Ciebie zza płotu. A może merda ogonem? Usiądź wieczorem na kanapie, ale nie włączaj telewizora. Wycisz telefon, wyłącz powiadomienia z fb i zwyczajnie wsłuchaj się w ciszę. Pobądź w niej! Delektuj się nią. Chociaż kilka minut. 

Zajrzyj do swojej głowy, pewnie nie zawsze masz ku temu okazję. Jakie krążą w niej myśli, jakie emocje wywołują. Pobądź w tym bez oceniania, a tylko z akceptacją. Masz prawo czuć to co czujesz! I masz prawo z tym pobyć po to, by następnie odpuścić. 

Odpuszczenie wszystkich żali, wybaczenie krzywd nie oznacza, że teraz nie masz już tego pamiętać. Chodzi raczej o to, by wspomnienie nie raniło. Naucz się wdzięczności. To niesamowite uczucie, które ma moc większą od wszystkiego. Wdzięczność to właśnie docenienie, zauważenie wszystkich drobiazgów, które składają się na Twoje życie. To coś, co obudzi w Tobie radość i chęć do dalszej wędrówki przez życie, bez czekania na efekt wow! 

Przestań szukać, bo wszystko masz na wyciągnięcie ręki… zwłaszcza szczęście!

A jeśli jeszcze nie wiesz co chcesz robić w przyszłym roku, to zapraszam Cię na moje warsztaty rozwojowe  „7 ZASAD SPEŁNIANIA MARZEŃ+MAPA MARZEŃ” które odbędą się już 5 stycznia w Poznaniu! Nie zwlekaj, podejmij decyzję o zmianie właśnie teraz!

Wobec wszystkiego, co Ci się przydarza, możesz albo sobie współczuć, albo traktować to, co się stało, jako prezent. Wszystko jest albo okazją do rozwoju, albo przeszkodą, która zatrzyma Twój rozwój. Wybór należy do Ciebie”.

                                                                     Wayne W. Dyer.

Read More
coaching, psychologia, Rozwój osobisty, Wartości

Potęga podświadomości

Potęga podświadomości

Od dawna wiadomo, że nasz umysł jest bardzo potężnym, lecz jeszcze mało zbadanym „narzędziem”. Okazuje się, że już w XIX wieku wierzono w potęgę podświadomości, którą bada się po dziś dzień. Co skrywa nasz umysł?

Spotkałaś się ze stwierdzeniem – „mówisz i masz”? To tak właśnie działa Twoja podświadomość i prawo przyciągania. Istnieje bowiem prawo, które najogólniej rzecz ujmując twierdzi, że przyciągasz energię, którą sama wyrzucasz w świat.

Na co dzień ciężko jest nam zauważyć, że w ogóle dysponujemy czymś takim jak potęga podświadomości. Więc czym właściwe jest podświadomość? Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie naukowo powiedzieć czym ona jest. Można jedynie stwierdzić, że podświadomość jest pewną częścią nas samych, którą dysponujemy – a ma ona ogromny wpływ na nasze decyzje.

Podświadomość wie, czego w danej chwili chcemy czy potrzebujemy – to taki „siódmy zmysł” lub intuicja. Zbiera różne informacje i je koduje. Jeśli zakoduje sobie, że coś jest ładne, to już takie będzie, a jeżeli z kolei coś zostanie zidentyfikowane jako złe, to niestety, zawsze będzie siedzieć w naszej głowie jako coś złego.

Jak i dlaczego warto pracować i wpływać na podświadomość?

Praca nad podświadomością jest ciężka, bo jak już pisałam wcześniej, na co dzień nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, że ją posiadasz. Jednak praca nad nią może sprawić, że będziesz mogła polepszyć swoją jakość życia.

Najczęstszą i najłatwiejszą pracą na podświadomością jest afirmacja. Powtarzanie sobie tych samych sentencji np. ,,że uda nam się zdobyć nową pracę i osiągnąć w niej sukces” jest pracą nad świadomością. Jednak musisz pamiętać, aby w tych działaniach być systematycznym, a na pewno któregoś dnia sentencja zadziała i osiągniemy to czego chcieliśmy.

Prawo przyciągania działa, musisz jednak wiedzieć, że nie możesz siedzieć bezczynnie i oczekiwać, że wszechświat zrobi coś za Ciebie. Bo tak nie jest To Ty sama musisz sprecyzować swój cel i musisz robić wszystko, żeby ten cel osiągnąć. Przy tym musisz skupić się na pozytywnych stronach działania i wierzyć, że Ci się uda. 
Jeśli nie podejmiesz żadnego działania, a swój czas będziesz jedynie marnować na narzekanie i odbieranie wszystkiego dokoła w ciemnych barwach, to jestem pewna, że takie właśnie będzie Twoje życie – negatywne, nudne i pozbawione barw. 

Często osoby które chcą się czegoś dowiedzieć o swojej podświadomości, poddają się hipnozie. Dzięki temu z naszego umysłu udaje się wyciągnąć rzeczy, z których na co dzień nie zdawaliśmy sobie sprawy. Z takich sesji możemy się dowiedzieć o naszych lękach lub pragnieniach. Coraz więcej ludzi decyduje się na takie sesje, tylko po to, by dotrzeć do głębi samego siebie.

Nie bez powodu również marketingowcy interesują się tym tematem, a neuromarketing rozwija się w zastraszającym tempie. Prowadzi się różnego rodzaju analizy, o tym jak dany produkt ma mieć kolor opakowania, gdzie powinien leżeć w sklepie, aby potencjalny odbiorca mógł go zauważyć i chciał go kupić. Dokładnie tak działa na nas nasza podświadomość.

Zastanawiałaś się kiedyś jakie Ty schematy masz zakodowane w swojej podświadomości? Zastanawiałaś się nad tym, jakie myśli na co dzień towarzyszą Ci w działaniach? Czy wiesz, że Twoja postawa i Twoje działania powodują, że u Twoich dzieci właśnie ta podświadomość kreuje nowe schematy? Zaciekawił Cię ten temat?

Wpadnij na mojego fanpage tutaj: W drodze po szczęście będę jeszcze o tym pisać. Zachęcam również do zostawienia swojej opinii w komentarzu, co myślisz o prawie przyciągania.


Read More
dbanie o związek
Miłość, Szczęście, związki

Dbanie o związek potrzebne, czy może nie?

dbanie o związek

Na czym polega dbanie o związek

Swoje lata już mam i nie będę Ci tu dzisiaj prawiła morałów o tym, jak dbać o związek, bo mam już takie długoletnie doświadczenie… Staż związku można mieć bardzo długi, ale czy to jest jednoznaczne z tym, że umiemy dbać o związek?

Dbanie o związek to bardziej skomplikowana spraw, niż nam się pozornie wydaje. Nie wystarczy ugotowany obiad i posprzątany dom. Żyjemy na skraju 2 epok: z jednej strony obserwujemy długoletnie małżeństwa, które obchodzą razem 50 czy 60 rocznicę ślubu. Odnawiają przysięgi małżeńskie, wyprawiają ponownie wielkie wesele, tym razem w gronie swoich dzieci, wnuków, a często i prawnuków, z drugiej strony dzisiejsze związki często budowane są na piasku, który rozmywa pierwsza pojawiająca się burza.

Jeśli myślimy o tych dwóch różnych kategoriach związków, to czy są one oparte o wspólną relację, dbanie o związek i miłość, o siebie nawzajem? Czy dbanie o związek 40, 50 lat temu było dla par priorytetem? Czy w ogóle wtedy rozpatrywało się związki w kategorii dbania? A teraz? Dlaczego tak łatwo młodzi ludzie poddają się i odchodzą?

Białą suknia, czarny smoking

Odpoczywała po trudnym roku w pracy i zbierała się do kupy po nieudanym związku. Byli razem 3 lata, czekała na pierścionek zaręczynowy, a w zamian otrzymała anonimowe zdjęcie jego i jej…  Życie legło w gruzach, wyprowadził się w godzinę i zażądał spłaty za meble, remont kuchni i wakacje na Majorce. Przecież tak się kochali! Jak to możliwe, że dla niego miłość skończyła się tak szybko? Wymienił ją na lepszy model, trochę młodszy i zgrabniejszy.

Kochała… wciąż kocha go tak bardzo, tak mocno, że za każdym razem jak o nim myśli jej serce rozlatuje się na miliony małych kawałków. I nienawidzi go równie mocno, bo jak mógł jej to zrobić, jak mógł zniszczyć coś, co było takie piękne, takie jedyne i niepowtarzalne, takie ich.

Marka spotkała kiedy jeszcze nie mogła zdecydować, czy bardziej kocha, czy nienawidzi wspomnienia po byłym i związku który razem tworzyli. Wtedy jeszcze dużo płakała i co chwilę chwytała się myśli, że on jeszcze wróci, że to wszystko co przeżywa od kilku miesięcy jest tylko złym snem, z którego nie może się wybudzić.

Nie chciała nowego związku

Kiedy tamtego dnia szła wzdłuż plaży wpatrzona w dal wpadła na Marka i mało nie wylądowała w wodzie. Dobrze, że ją chwycił, przecież sam wszedł pod jej nogi, w ogóle wcześniej go nie widziała. On jednak nie chciał sobie pójść i zagadywał, zapraszał na kawę. Czy nie widział, że ona cierpi, że nie ma ochoty na towarzystwo, szczególnie innego mężczyzny?

Był jednak na tyle natrętny, że zgodziła się na wodę w barze przy plaży. Tylko 15 minut, dla świętego pokoju. I tak się zaczęło. 2 tygodnie romansu, spacerów, wspaniałego sexu o świcie i rozmów, których nie mogli nigdy dokończyć, bo za każdym razem lądowali w łóżku.

Ten czas jednak szybko się skończył. Niczego sobie nie obiecywali, oprócz tego, że zostaną przyjaciółmi na fb i może czasem zadzwonią. Dzieliło ich ponad 400 km i oboje wiedzieli, że na dłuższą metę nic z tego nie wyjdzie. Płakali cały dzień, a potem kochali się jak nigdy wcześniej.

dbanie o związek

Co dalej…

Przyszła do mojego gabinetu, bo nie wiedziała jak dalej żyć. On chce przyjechać, poszukać tutaj pracy. Nie chce bez niej żyć. A ona wciąż nie jest pewna. Została tak bardzo zraniona, jaką ma pewność, że to się nie powtórzy, że znowu nie będzie tak samo? Przecież to pierwsze zakochanie kiedyś się skończy, wejdzie rutyna, przyzwyczajenie, a w końcu przestaną siebie zauważać. Ona nie przeżyje drugi raz rozstania. Nie z nim, bo wie, jak bardzo to boli.

Przecież rozstali się 2 miesiące temu, po 2 tygodniach znajomości, a ból jest tak ogromny. Ala miała mnóstwo pytań, na które nie potrafiła znaleźć odpowiedzi. Wiedziała jednak, ze żar i miłość prędzej czy później muszą się skończyć. Takie miała doświadczenia. Jednocześnie bardzo bała się spróbować zagrać według innego scenariusza. To było zbyt trudne, bo niosło za sobą ryzyko, że nie wyjdzie.

Zapytałam ją, co może zrobić inaczej, niż we wcześniejszym związku? Nie znalazła odpowiedzi. Nie od razu. Jednak na następnej sesji opowiedziała mi o swoich znajomych, którzy są 16 lat po ślubie, a nadal czuć między nimi miłość i widać gołym okiem, jaka bliskość ich łączy.

Idealna para

Nazwała ich idealną parą. Nie wiedziała skąd się to u nich bierze, ale stwierdziła, że się dowie. Zwyczajnie zapyta.

Odpowiedź otrzymała pozornie łatwą: „dbamy o nasz związek! Wcale nie oznacza to, że się nie kłócimy, nie mamy cichych dni. Jak on mnie czasem denerwuje, do szału doprowadza mnie jego bałaganiarstwo. Co jednak miałam zrobić? Próbować go zmieniać cały czas przez te 16 lat? Co byśmy z tego mieli? Pewnie same kłótnie i zwyczajnie mielibyśmy siebie dość.

Ja nauczyłam się akceptować jego wady, chociaż to nie jest tak, ze oboje nie pracujemy nad sobą. On nauczył się wynosić swoje ciuchy do kosza na pranie, a ja nie wynoszę pilotów z salonu, więc on nie musi ich wciąż szukać. Wybieramy wakacje na zmianę, bo mamy różne gusta w tym względzie. Nie zmuszamy siebie do robienia czegoś, czego nie chcemy robić i przytulamy się najczęściej jak możemy. Słowa „kocham Cię” wypowiadamy do siebie z miłością, a nie z rutyną i nie zakładamy, że oboje wiemy o tym, jak bardzo się kochamy.

Czy jesteśmy przyjaciółmi? Pewnie tak, ale nie skupiamy się na tym szczególnie. Po prostu jesteśmy dla siebie zawsze, kiedy któreś z nas tego potrzebuje i nigdy, przenigdy nie idziemy spać, jeśli jesteśmy pokłóceni! To jest właśnie dbanie o związek!”

Bo w związku nie chodzi tylko o zdobycie, ale o zdobywanie… A zdobywane to nie tylko łapanie za grzywę, klepanie po pupie i łączenie się w wiadomy sposób. To codzienne drobiazgi, zabranie dzieci na spacer, do kina, wyrzucenie śmieci, pozmywanie po obiedzie, podanie gorącej herbaty do łóżka w długi zimowy wieczór itd… drobiazgi ale robione zawsze. Kobieta musi czuć wsparcie, musi czuć oddech swojego mężczyzny, wtedy żar w związku nie wygaśnie. Trzeba wystrzegać się zazdrości, zaborczości, bo to zabija, zabija chemie między ludźmi, zabija związek. Po prostu, kobieta potrzebuje bliskości mężczyzny, a nie świadomości że jest zajęta.

Harmonia to równowaga brania i dawania

Jest jeden drobny szkopuł: żeby dbać o związek, trzeba najpierw nauczyć się dbać o siebie. W przyrodzie zawsze występuje równowaga, dlaczego więc nie dbamy o równowagę w naszym życiu? Jeśli tylko dajemy, nic z tego nie będzie. Zawsze będziesz czuła, że dajesz więcej niż otrzymujesz, a to mocno wypala… również związek, który mógłby być piękny, gdyby tylko zaangażowały się dwie strony.

O tym jak dbać o siebie i swoje potrzeby możesz przeczytać na moim blogu TUTAJ 

Jak zakończyła się historia Marka i Alicji? Kilka tygodni temu wzięli ślub. Spotkali się w połowie drogi. Spisali kontrakt między sobą jako coś, co ma przypominać im o tym, by nie wpaść w otchłań codzienności. Wypisali w nim wszystko, czego oczekują od związku, od siebie i wszystko to, co chcą do tego związku wnieść. Z ciekawością będę obserwowała ich dalsze losy.

Zapraszam Cię do podzielenia się swoją historią. Jak Tobie wychodzi dbanie o związek? Jesteś w tym sama, czy jesteście razem?

Read More
Rozwój osobisty

Kobieta sukcesu

W emocjach

Dzisiejszy dzień był raczej dziwny. Od rana ogromny ból głowy, niechęć do czegokolwiek. W sklepie sięgam po Vivę, bo widzę na okładce Kingę Rusin, a ją uwielbiam, jest dla mnie wzorem. To kobieta sukcesu, którą chcę naśladować. Gdzieś w międzyczasie czytam wywiad i nagle powstaje ten tekst. Właściwie to list do Kingi, ale co w nim, to przeczytajcie sami 

List do K.

„Kingo, muszę to napisać! Muszę, bo mam wrażenie, że wyrwałaś z mojej głowy myśli i …

Czytam wywiad w Vivie. Kupiłam ją ze względu właśnie na ten wywiad i nie wiem nawet jak nazwać uczucia, które teraz we mnie wirują. To coś niesamowitego…

Mówisz o kobietach osadzonych w polskiej kulturze i używasz słów, które krzyczą w mojej głowie, ale w odniesieniu do matek dzieci niepełnosprawnych „prawdziwa kobieta musi się poświęcić.” Tak postrzegane są matki chorych i niepełnosprawnych dzieci. Wiem o tym, bo jestem taką matką. Jakiś czas temu zaczęłam walczyć o siebie, o swoje życie. Stałam się dla siebie najważniejsza, bo wiem, że tylko wtedy moje dzieci będą dla mnie najważniejsze. Skończyłam studia, trochę schudłam, zaczęłam zwracać uwagę na to co ubieram, zaczęłam robić makijaż. Wcześniej to nie było potrzebne, bo umęczona, zgnębiona i złamana życiem nie czułam takiej potrzeby, nie zależało mi… Aż przyszedł dzień, kiedy powiedziałam DOSYĆ! Chcę czuć się piękna, atrakcyjna dla mojego męża i dzieci, chcę podróżować, chociażby na 3 dni, ale chcę wiedzieć, że mogę, że nie będę czuła się źle, bo z 1 strony zbieram 1% na rehabilitację, a z 2 strony mam potrzebę, żeby pojechać z moimi najbliższymi na wakacje i nie bać się napisać o tym na fb, bo za chwilę ktoś mi wytknie „żebranie” na syna. Zrezygnowałam z wszystkich zasiłków z Opieki Społecznej i rok temu otworzyłam swoją firmę! Pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi. Jestem ich terapeutką. To co dostrzegłam zaraz na początku, to fakt, że rodziny z takim dzieckiem, bez względu na ich pochodzenie, są zubożone. Brakuje środków na rehabilitację, ale przede wszystkim brakuje w tych rodzinach życia. Brakuje przyzwolenia na pójście do kina, o teatrze nie wspomnę. Chcę to zmienić! Chcę, żeby mamy wiedziały, że mogą iść do kosmetyczki, a krem na noc nie musi być najtańszy z pobliskiego spożywczego. Chcę im pokazać, że mogą wyjeżdżać na wakacje, że mogą marzyć! Brak marzeń to chyba najgorsze, co może przydarzyć się człowiekowi. I wiem sama, jak to boli, jak to odbiera chęci i radość życia. Wiem, bo to przeszłam! Ale wiem też, że można z tego wyjść, bo skoro mnie się udało, to innym kobietom i ich rodzinom też się uda! Przez 11 lat od diagnozy mojego syna nie wiedziałam co to szczęście. Myślałam, że szczęśliwa będę wtedy, kiedy ktoś lub coś uzdrowi moje dziecko. Dzisiaj krzyczę do świata o swoim szczęściu i widzę, jak moje szczęście, które jest we mnie wpływa pozytywnie na moje dzieci, również to niepełnosprawne. Widzę, jak nasze życie z dnia na dzień normalnieje. Niepełnosprawność z nami jest, ale nie jest ona wyznacznikiem naszego życia. 2 lata temu nie marzyłam… wszystko było kwitowane myślą: ”przecież z Filipem i tak się nie da”. A równo rok temu, z tym moim dzieckiem, z którym „ponoć” się nie da byliśmy w Rzymie. Spędziliśmy wspaniały tydzień, wzięliśmy udział w audiencji u Ojca Św. I wszystko się dało! Teraz, jeśli w niedzielę wyjeżdżamy, to bez problemu jemy obiad w restauracji. I nie jest to kwestia tego, że teraz nas stać, a wtedy nie. Teraz dałam sobie pozwolenie na pójście z moim synem do restauracji, a kiedyś się tego wstydziłam. Spojrzeń itp. Tak więc plan mam taki: pomagam już dzieciom i ich rodzinom na tyle na ile mogę, ale to za mało. Powstaje więc Fundacja xxx, w najbliższy poniedziałek zawozimy dokumenty do KRS. Razem z moją przyjaciółką  wymyśliłyśmy sobie Fundację, która będzie holistycznie pomagać całym rodzinom, które są w jakiś sposób dotknięte niepełnosprawnością czy chorobą. I chcemy pokazać im, że tak naprawdę ograniczenia są tylko w ich głowach! Chcemy zaszczepić w nich chęć samorozwoju, pokazać, że życie nie kończy się na niepełnosprawności, ale że ta niepełnosprawność może się stać zasobem. Tak jak u mnie. Wcześniej nie miałam takiej ambicji, żeby się uczyć, żeby być kimś. Prosta dziewczyna z PGRów chciała mieć męża i dzieci. I to byłam ja! A dzisiaj chcę zmienić obraz polskiej rodziny z niepełnosprawnością w tle i powiedzieć Polakom: mamy prawo do tego, by żyć normalnie, nawet jeśli zbieramy 1% czy darowizny! Mamy też inne zdrowe dzieci, które zasługują na minimum normalności! Chcemy jeździć na wakacje i nie czuć presji, że robimy coś złego! Chcemy żyć, a nie wegetować!

A ja wiem, że od jutra wstaję rano i zaczynam na nowo biegać! Dla siebie! I już jutro kupuję mój pierwszy kosmetyk Pat&Rub, bo jestem dla siebie ważna. I też szkoda mi każdej minuty dnia i życia, które uciekają na rzeczach mało ważnych! A artykuł zawiśnie w ramce na ścianie, by przypominał mi o tym wszystkim, co jest ważne! Dziękuję, jestem wzruszona.”

I dostałam odpowiedź, ale zachowam ją dla siebie.

Jeżeli chcesz skorzystać z mojego doświadczenia i zacząć budować swoje życie na nowo, to zapraszam na stronę

W drodze po sukces 

i do grupy:

W drodze po sukces – Rozwój osobisty dla Kobiet


Read More