Każdy z nas ma marzenia.  Uśmiechamy się czasem do wspomnień o tym, kim kiedyś chcieliśmy być, jakie wielkie rzeczy chcieliśmy zrobić w życiu, a czasem patrzymy na te stare marzenia z goryczą i rozczarowaniem. Co nam z nich zostało? Czy naprawdę te dziecięce marzenia to już tylko wspomnienia z przeszłości? A co z Twoimi marzeniami dzisiaj? Masz je? Sięgasz po nie? Zapraszam Cię do lektury tego tekstu, który napisałam z myślą o tych wszystkich kobietach, które w codziennej szarości, w nadmiarze obowiązków zapomniały o swoich marzeniach.

„Nie ma nic bardziej żałosnego od niespełnionych marzeń” – Mikołaj Gogol

Zawsze marzyłam o podróżach

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze byłam małą dziewczynką, ciocia z Ameryki regularnie przysyłała nam paczki z ciuchami. Kiedyś znalazłam w niej album ze zdjęciami, na których była piękna Ameryka: Wielki Kanion, Park Yellowstone, przepiękne piaskowce w Arizonie. Mimo, że album ten przez lata gdzieś zaginął, to ja nadal widzę przepiękne fotografie tych wspaniałych miejsc. I nawet teraz, kiedy o tym piszę, towarzyszy mi w sercu to pragnienie, które wtedy poczułam jako mała dziewczynka. Nigdy nikomu nie mówiłam o tych marzeniach, o chęci podróżowania. Paraliżowała mnie moja nieśmiałość i obawa, że zwyczajnie zostanę wyśmiana. A tego nikt nie chce. Więc trzymałam to marzenie w sercu. Marzenie nie tylko o podróży do Stanów Zjednoczonych, ale w ogóle o tym, by kiedyś podróżować.

Szara rzeczywistość

Przyszła znienacka. Dorosłość, praca, ślub, pierwsze dziecko. Codzienność i rutyna, która potrafi zabić najwspanialsze marzenia. Tak było właśnie u mnie. Mimo, że jestem zodiakalną rybą, dla której świat marzeń to codzienność, to bardzo szybko zapomniałam, co jest dla mnie ważne. Jednak totalny cios przyszedł w dniu, kiedy usłyszałam, że moje dziecko ma autyzm! Od razu wiedziałam, że moje życie jest przegrane, że nic dobrego już mnie w życiu nie spotka. Nic! Świadomość, że mam przed sobą jeszcze tyle lat, a jedyne co mnie czeka to walka z największym wrogiem - autyzmem - zabijała mnie dzień po dniu. Spadałam w czarną dziurę, a dna nie było widać. Żadnego. Tylko rozpacz i wszechogarniający smutek. Kiedy patrzysz na swoje dziecko, dla którego w głowie układałaś miliony różnych scenariuszy kim będzie, co będzie robiło w życiu, a nagle słyszysz od specjalisty, że już nigdy nie będzie normalnie, nigdy nie usłyszę, że moje dziecko mnie kocha i warto rozważyć oddanie go do domu opieki społecznej, to wierz mi, nie ma w tym miejsca na marzenia. Nie ma miejsca na radość, szczęście
i spełnienie, a przecież to właśnie mają nam dać marzenia.

Dlaczego każdy człowiek powinien marzyć?

Marzenia są jak mapa. Kiedy jedziesz na wakacje, zwłaszcza w miejsca, których nigdy nie widziałaś
i nigdy nie odwiedzałaś, pewnie korzystasz z mapy. Chociażby tej w telefonie, by bez problemu zajechać na miejsce. Kiedy decydujesz się na wyjazd na wycieczkę zorganizowaną przez biuro podróży, korzystasz z pomocy i wiedzy przewodnika. Kiedy zgubisz się w nowym miejscu, pytasz przechodnia, jak dotrzeć do miejsca, do którego zmierzasz. Dostajesz wskazówki. Bez względu na to, czy jest to mapa, wiedza przewodnika, czy napotkanego przechodnia, dostajesz jakieś wskazówki. Kiedy jednak idziesz przez życie i nie znasz dokładnie swoich marzeń albo zmieniają się one w zależności od Twojego nastroju to tak, jakbyś szła przez życie bez tych wskazówek. Na oślep! Marzenia są Twoim drogowskazem. Są bardzo ważną częścią Twojego życia, bo to właśnie dzięki marzeniom możesz zmieniać swoje życie i czuć, że życie to nie tylko problemy i szara rzeczywistość, tylko ogromna puszka ogromnych możliwości! Musisz tylko ją otworzyć.

"Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia!"

Jakub B. Bączek

Zatopić się w rozpaczy?

Kiedy tonęłam w otchłani rozpaczy miałam 2 wyjścia: zostać tam już na zawsze albo wydostać się na powierzchnię i spróbować wejść na swój własny szczyt. Jak się domyślasz, jestem w mojej prywatnej drodze na szczyt! Wspinam się mijając kolejne cele. Spełniając kolejne marzenia. Czasem te malutkie, a czasem te duże. W pewnym momencie powiedziałam sobie dość i wzięłam sprawy we własne ręce. Przestałam liczyć, że to ktoś lub coś mnie uratuje. Zastąpiłam rozpacz radosnym oczekiwaniem na to, co będzie, na to, co sama sobie wykreuję. Bo życie to właśnie kreowanie i zawsze, bez względu na swoją obecną sytuację masz wybór: możesz poddać się i brać tylko to, co los sam przyniesie albo możesz zacząć spełniać marzenia i żyć według własnych zasad!

Kiedy pierwszy raz usłyszałam te słowa, omal nie spadłam z krzesła. Dosłownie! Oglądałam webinar Jakuba i kiedy wypowiedział ten słynny już cytat, aż się we mnie zagotowało. Wstając z krzesła w mym oburzeniu zahaczyłam nogą o wiszącą na oparciu torebkę i mało nie wywinęłam orła! Byłam dogłębnie oburzona! Co on plecie? Jak spełniać? Samo nie przyjdzie? Nie będzie wygranej w Lotto, ani księcia na białym koniu?  Sama mam je spełnić? Ale to przecież niemożliwe!

Zaczęłam zgłębiać temat. Dzień po dniu szukałam w necie informacji. A co z prawem przyciągania? Co z wizualizacją, którą już wtedy stosowałam? Moje badania były bardzo obszerne, a to o czym czytałam, czego się dowiadywałam z kolejnych stron i filmów zwalało mnie z nóg. Nie wystarczy marzyć, trzeba się wziąć do roboty! I tak robić, żeby te marzenia mogły się zmaterializować. Żeby mogły stać się częścią mojego życia.

Moje pierwsze marzenie zamienione w cel

Było to jakieś 4 lata temu. Zadzwoniła do mnie przyjaciółka z informacją, że pewne tanie linie lotnicze mają mega promocję z okazji Dnia Kobiet: bilet do Szwecji z 17 zł w jedną stronę! Rzuciłą tylko “lecimy!” i się rozłączyła. W mojej głowie wybuchła wojna: jak do Szwecji? Na jeden dzień? Po co? Nie stać Cię na to! Przecież Twoje dziecko ma autyzm! Nie możesz podróżować! Nigdy nie będziesz podróżować! Chodziłam z tymi myślami prawie tydzień, ale codziennie sprawdzałam, czy bilety jeszcze są dostępne. Szukałam coraz to nowych wymówek, by się na to nie zgodzić, ale pragnienie mojego serca było coraz większe! Czułam, że muszę to zrobić! Chcę to zrobić! Przecież zawsze o tym marzyłam! Chciałam podróżować... Nikomu nic nie mówiąc kupiłam bilet. Patrzyłam w ekran komputera i w treść maila “Dziękujemy za zakup biletów” i sama w to nie wierzyłam. W głowie krążyły myśli, że na pewno coś się wydarzy i nic z tego nie wyjdzie. Aż przyszedł ten dzień. 8 marca wsiadłam w samochód i pojechałam na poznańskie lotnisko. Odprawa, strefa bezcłowa... wszystko takie nowe i ciekawe. Samoloty, które co chwilę startowały i lądowały zapierały mi dech! Miałam wrażenie, że za chwilę uduszę się z tych emocji! Tyle radości mieszającej się z lękiem. Czy ja boję się latać? Czy to nie najgłupszy pomysł, jaki przyszedł mi do głowy? Radość była większa, niż obawy, które co chwilę się pojawiały. W końcu przyszedł ten moment, kiedy wsiadłam do samoloty, a on po długim kołowaniu po płycie lotniska w końcu wystartował!

Tego nikt nigdy mi nie zabierze!​

Te pierwsze minuty lotu to istne szaleństwo! Radość, ekscytacja, ogromne podniecenie! “Jest cudownie, chcę tego więcej! - krzyczał głos w mojej głowie! Przeżyłam wtedy prawdziwe katharsis! Zostałam oczyszczona z wszystkich blokad, które budowałam w sobie przez kilka lat! Oczyszczona i uwolniona! Przez 1 bilet za 17 zł dostałam więcej, niż przez ostatnie lata terapii u psychologa: dostałam nadzieję

na to, że moje marzenia, które tak bardzo spychałam do nieświadomości, mogą stać się częścią mojego życia. Wszystko zależy tylko ode mnie! Mogę je spełniać! Mogę podróżować! Mogę wszystko, czego tylko chcę! I ta myśl jest moim życiowym mottem, które zdobi ścianę mojej kuchni:

“Możesz dokonać wszystkiego, czego tylko zechcesz. Możesz zdobyć wszystko, czego zapragniesz. Możesz zostać każdym, kim zechcesz zostać!” Robert Collier

Od czego więc zacząć?

Od zastanowienia się o czym właściwie marzysz. A potem trzeba to zapisać! Bez tego Twoje marzenia, nawet jeśli wiesz o czym marzysz, zawsze pozostaną tylko w TWOJEJ GŁOWIE! Marzenia, to cele z datą realizacji! To bardzo ważne, byś miała świadomość tego, że każde marzenie, nawet jeśli dzisiaj wydaje Ci się najbardziej absurdalne i niedostępne, zamienić na cel i wyznaczyć datę, kiedy chcesz ten cel osiągnąć. Kiedy wiesz o czym marzysz i kiedy chcesz to marzenie zrealizować, to automatycznie łatwiej będzie Ci wyznaczyć kolejne kroki, które doprowadzą Cię do tego marzenia. Jest jeszcze jeden ogromny plus z zapisywania swoich marzeń: programowanie podświadomości na cel! Twoja podświadomość może być Twoim największym sojusznikiem w spełnianiu marzeń, jednak potrzebuje wiedzieć, co ma dla Ciebie zrobić! Tak długo, jak trzymasz swoje marzenia tylko w głowie, to tam one pozostaną, a podświadomość nie ruszy z pomocą, bo to dla niej mało jasny komunikat. Więc chwytaj za długopis i zapisz wszystko, o czym tylko marzysz! Bez oceniania, bez wątpliwości. Zwyczajnie to zapisz!

Potrzebujesz pomocy?

Mam dla Ciebie prezent! Już dzisiaj pobierz całkowicie za darmo specjalny plik pdf, który dla Ciebie przygotowałam, a w którym znajdziesz całą instrukcję, w jaki sposób stworzyć listę swoich marzeń! Przeczytasz tam też moje przykładowe marzenia, oraz opowiem Ci o jednym szczególnym marzeniu, które już spełniłam! Wystarczy, że wypełnisz formularz poniżej, a już po chwili na Twoją skrzynkę mailową trafi obiecany prezent!

Autor

BEATA BIEGAŁA

Mam na imię Beata i jestem towarzyszką kobiet w ich poszukiwaniu  i odkrywaniu własnego szczęścia. Prowadzę, uczę, czasem popycham... bo w podróży do własnego szczęścia to nie efekt końcowy jest najważniejszy, ale właśnie DROGA!

{"email":"Email address invalid","url":"Website address invalid","required":"Required field missing"}
>