Jak dbać o siebie i swoje potrzeby, kiedy przez lata stawiałaś innych przed sobą?

Jak dbać o siebie i swoje potrzeby, kiedy przez lata stawiałaś innych przed sobą?

Od kilku dni chodzi za mną myśl, która właściwie wraca w mojej pracy z kobietami od lat, chociaż za każdym razem pojawia się w trochę innej historii, innym związku, innym domu, innym momencie życia.

Jesteś ważna.

Nie ważniejsza od wszystkich ludzi dookoła. Nie dlatego, że masz teraz przestać przejmować się dziećmi, partnerem, rodziną czy pracą i nagle podporządkować wszystko sobie.

Jesteś ważna po prostu dlatego, że Ty również jesteś częścią swojego życia, chociaż wiele kobiet przez lata funkcjonuje tak, jakby o tej jednej osobie można było spokojnie zapomnieć.

Kiedy ostatnio zrobiłaś coś tylko dlatego, że miałaś na to ochotę, a nie dlatego, że było potrzebne, rozsądne, pożyteczne albo ktoś na Ciebie czekał?

Kiedy ostatnio pobyłaś sama ze sobą bez poczucia, że w tym czasie powinnaś sprzątać, pracować, odpowiadać na wiadomości, pomagać komuś, organizować życie całej rodziny albo nadrabiać zaległości?

A kiedy ostatnio zapytałaś siebie naprawdę:

„Czego ja teraz potrzebuję?”

Nie: czego potrzebują dzieci.

Nie: czego oczekuje partner.

Nie: czego wymaga praca.

Tylko czego potrzebujesz Ty.

Dla wielu kobiet to pytanie okazuje się zaskakująco trudne, ponieważ przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat tak mocno nauczyły się obserwować potrzeby innych, przewidywać ich reakcje, dbać o atmosferę, nie zawodzić, nie rozczarowywać i nie sprawiać problemu, że w pewnym momencie naprawdę przestają słyszeć siebie.

I wtedy pojawia się zdanie: „Ja już nawet nie wiem, czego chcę.”

 

Kiedy wszyscy są ważni, tylko Ty jakoś znikasz

Przez lata, kiedy pytałam kobiety, kto jest dla nich najważniejszy, najczęściej słyszałam bardzo podobne odpowiedzi: dzieci, mąż, rodzina, rodzice, praca, czasem przyjaciele.

I kiedy po chwili pytałam: „A gdzie na tej liście jesteś Ty?” bardzo często zapadała cisza.

Nie dlatego, że te kobiety siebie nie kochały albo świadomie postanowiły całe życie poświęcić innym, tylko dlatego, że przez lata nauczyły się pewnego sposobu funkcjonowania, w którym ich własne potrzeby zawsze można było przesunąć jeszcze trochę dalej.

Dzieci są małe, więc teraz nie czas. Potem dzieci są starsze, ale pojawiają się inne problemy, w pracy właśnie trudny okres, rodzice potrzebują pomocy, partner ma dużo na głowie. A jeszcze dom trzeba ogarnąć, finanse jeszcze nie takie. Może później.

I to „później” potrafi trwać dwadzieścia lat.

Nie wydarza się nic dramatycznego, nie ma jednej wielkiej chwili, w której kobieta podejmuje decyzję: „od dziś przestaję być ważna”, tylko każdego dnia oddaje po kawałku swój czas, uwagę, energię, potrzeby i marzenia, aż któregoś dnia orientuje się, że jej własne życie bardzo dobrze działa dla wszystkich dookoła, tylko coraz mniej dla niej samej.

Dbanie o siebie nie oznacza, że zawsze masz być pierwsza

Mam dzisiaj trochę problem z popularnym zdaniem: „Postaw siebie na pierwszym miejscu.”, bo życie nie zawsze tak wygląda.

Jeśli Twoje dziecko jest chore, prawdopodobnie jego potrzeba będzie w danym momencie ważniejsza od Twojego spaceru.

Jeśli ktoś bliski naprawdę Cię potrzebuje, być może zrezygnujesz z własnego planu i to będzie Twoja świadoma, dobra decyzja.

Problem zaczyna się nie wtedy, kiedy czasami wybierasz innych, tylko wtedy, kiedy wybierasz innych niemal automatycznie, niezależnie od kosztu dla siebie.

Kiedy nie sprawdzasz już, czy masz siłę.

Kiedy zgadzasz się, zanim zdążysz pomyśleć.

Kiedy każda próba zrobienia czegoś dla siebie uruchamia poczucie winy.

Kiedy odpoczywasz, ale w głowie układasz listę rzeczy, które „powinnaś” robić.

Kiedy czyjeś niezadowolenie jest dla Ciebie bardziej niepokojące niż własne przemęczenie.

I właśnie wtedy warto  zapytać siebie: „Dlaczego ja tak często stawiam siebie na ostatnim?”

Poczucie winy często pojawia się właśnie wtedy, kiedy zaczynasz wybierać siebie

To jedna z rzeczy, które bardzo często widzę w pracy z kobietami: ona wie, że potrzebuje odpoczynku, wie, że nie chce jechać, wie, że nie ma ochoty przyjąć kolejnego obowiązku, wie, że ma dość bycia osobą, która zawsze wszystko załatwia. I nawet potrafi to sobie logicznie wytłumaczyć, ale kiedy przychodzi moment, żeby naprawdę powiedzieć „nie”, pojawia się napięcie.

„A co, jeśli się obrazi?”

„Co, jeśli pomyśli, że jestem egoistką?”

„Co, jeśli zawiodę?”

„Przecież mogłabym się przemęczyć.”

I często właśnie to poczucie winy sprawia, że kobieta wraca do starej decyzji i po raz kolejny wybiera święty spokój innych kosztem siebie. Nie dlatego, że nie wie, jak powiedzieć „nie”. Czasami dokładnie wie. Tylko emocjonalny koszt postawienia granicy wydaje jej się większy niż koszt kolejnego przekroczenia własnej granicy.

I to jest ogromna różnica.

Czasem przez lata uczysz się, że bycie dobrą kobietą oznacza bycie dostępną

Wiele z naszych sposobów funkcjonowania nie zaczęło się w dorosłości. Mogłaś wychowywać się w domu, w którym dobra dziewczynka była grzeczna, pomocna, odpowiedzialna, nie sprawiała kłopotów i potrafiła dostosować się do sytuacji.Mogłaś obserwować mamę, która zajmowała się wszystkim i wszystkimi, ale bardzo rzadko sobą. Mogłaś nauczyć się, że odmowa wywołuje konflikt, a konflikt oznacza utratę bliskości. Mogłaś zauważyć, że kiedy jesteś pomocna, spokojna i spełniasz oczekiwania, dostajesz akceptację, natomiast kiedy pokazujesz własne zdanie, potrzeby albo złość, atmosfera robi się trudniejsza.

I nawet jeśli dzisiaj jako dorosła kobieta doskonale rozumiesz, że masz prawo do własnych potrzeb, w konkretnym momencie Twój stary sposób funkcjonowania nadal może włączyć się szybciej niż cała wiedza, którą zdobyłaś.

Dlatego właśnie samo przeczytanie zdania: „Musisz bardziej o siebie dbać” rzadko wystarcza.

Prawdziwa praca zaczyna się wtedy, kiedy próbujesz zadbać o siebie w sytuacji, w której wcześniej zawsze wybierałaś innych.

Nie możesz bez końca dawać z miejsca, którego już nie ma

Jest jeszcze jeden mit, który przez lata wyrządził kobietom sporo szkody: przekonanie, że dobra matka, partnerka, córka czy pracownica powinna być dostępna niezależnie od tego, jak sama się czuje.

Tyle że człowiek nie jest niewyczerpanym zasobem.

Jeżeli przez miesiące albo lata głównie dajesz, organizujesz, pomagasz, dowozisz, odpowiadasz, uspokajasz, rozwiązujesz i dbasz o to, żeby wszyscy dookoła funkcjonowali dobrze, a jednocześnie nie zauważasz własnego zmęczenia, prędzej czy później zaczynasz płacić za to energią, zdrowiem, relacjami albo zwyczajnym poczuciem, że Twoje życie składa się prawie wyłącznie z obowiązków.

I wtedy nawet osoby, dla których tak bardzo się starasz, nie dostają już Ciebie w pełni. Dostają zmęczoną wersję CiebieCzasem zirytowaną, czasem sfrustrowaną, czasem taką, która mówi „nie ma problemu”, chociaż w środku ma ogromny żal, że znowu nikt nie zauważył, ile na niej jest.

Tylko że inni nie zawsze mogą zauważyć granicę, której Ty sama nigdy im nie pokazałaś.

Dbanie o siebie to nie tylko kąpiel, kawa i wolny wieczór

Lubię rytuały.

Lubię momenty ciszy, spacery, wdzięczność, medytację, kontakt ze sobą i takie małe kawałki codzienności, które pozwalają wrócić do własnego środka, ale dbanie o siebie nie kończy się na świeczce w łazience.

Dbanie o siebie oznacza też:

powiedzieć „nie” komuś, kto będzie niezadowolony,

nie tłumaczyć się przez piętnaście minut z własnej decyzji,

nie brać kolejnego zadania w pracy tylko dlatego, że zawsze byłaś tą „niezawodną”,

przyznać przed sobą, że nie chcesz już żyć tak jak dotąd,

zrobić coś, czego pragniesz, nawet jeśli nikt w Twoim otoczeniu tego nie rozumie,

wrócić do marzenia, które odłożyłaś dziesięć lat temu,

poprosić o pomoc,

odpocząć zanim organizm zmusi Cię do odpoczynku, albo po prostu powiedzieć: „Ja też mam tutaj znaczenie.”

I czasami to ostatnie jest najtrudniejsze.

Jak zacząć dbać o swoje potrzeby?

Nie proponuję Ci, żebyś od jutra wywróciła całe życie. Zacznij raczej obserwować miejsca, w których automatycznie siebie opuszczasz. Zanim zgodzisz się na kolejną prośbę, daj sobie chwilę i zapytaj:

„Czy ja naprawdę chcę to zrobić?”

Kiedy poczujesz zmęczenie, zamiast natychmiast je zagłuszyć kolejną kawą albo obowiązkiem, sprawdź:

„Czego teraz potrzebuję?”

Kiedy pojawi się poczucie winy dlatego, że wybierasz siebie, nie traktuj go od razu jako dowodu, że robisz coś złego. Zapytaj:

„Czy zrobiłam komuś krzywdę, czy tylko zrobiłam coś inaczej niż zwykle?”

To są bardzo różne rzeczy. Możesz też zacząć od kilku prostych praktyk:

  1. Codziennie sprawdzaj swoje potrzeby, zanim zaczniesz reagować na potrzeby wszystkich dookoła.
  2. Nie odpowiadaj automatycznie „tak”. Naucz się mówić: „sprawdzę i dam Ci znać”.
  3. Zaplanuj czas dla siebie tak samo, jak planujesz inne obowiązki, zamiast liczyć, że może coś zostanie na końcu dnia.
  4. Wracaj do swoich pasji i zainteresowań, nawet jeśli na początku masz dla nich tylko godzinę tygodniowo.
  5. Obserwuj poczucie winy, ale nie pozwalaj, żeby za każdym razem podejmowało decyzję za Ciebie.
  6. Ucz się odpoczywać zanim jesteś kompletnie wyczerpana.
  7. Zauważaj, gdzie tłumaczysz się z własnych granic, chociaż tak naprawdę nie zrobiłaś nic złego.
  8. Pytaj siebie o własne marzenia, szczególnie jeśli przez lata pytałaś głównie o potrzeby innych.

Być może nie zgubiłaś siebie. Być może po prostu bardzo długo siebie nie wybierałaś

To rozróżnienie jest dla mnie ważne, bo kiedy kobieta mówi: „Zgubiłam siebie”, może mieć poczucie, że gdzieś istnieje dawna wersja jej samej, którą teraz trzeba odnaleźć. A ja nie jestem pewna, czy zawsze chodzi o powrót.

Być może nie masz już być kobietą, którą byłaś dwadzieścia lat temu.

Być może teraz masz odkryć, kim jesteś dzisiaj.

Co lubisz, czego nie chcesz, na co nie masz już zgody, czego pragniesz.

 Jak chcesz spędzać czas. Jak chcesz być traktowana. Jak chcesz przeżyć kolejne lata swojego życia.

I może właśnie od tego zaczyna się prawdziwe dbanie o siebie.

Nie od pytania: „Jak znaleźć więcej czasu dla siebie?” ale od znacznie trudniejszego: „Czy jestem gotowa uznać, że moje potrzeby są równie prawdziwe jak potrzeby innych ludzi?”

Zatrzymaj się dzisiaj przy trzech pytaniach

Weź kartkę i odpowiedz sobie:

1. W jakich sytuacjach najczęściej wybieram innych kosztem siebie?

2. Czego boję się, kiedy mam postawić swoją potrzebę przed czyimś oczekiwaniem?

3. Co zrobiłabym inaczej w tym tygodniu, gdybym naprawdę uznała, że ja również jestem ważna?

Nie musisz od razu zmieniać całego życia, ale możesz zacząć zauważać moment, w którym znowu zamierzasz z niego zniknąć.I tym razem zostać przy sobie.


Najczęstsze pytania

Czy dbanie o siebie jest egoizmem?

Nie. Dbanie o własne potrzeby nie oznacza ignorowania potrzeb innych ludzi, tylko uwzględnienie siebie w decyzjach, które podejmujesz. Problem zaczyna się wtedy, kiedy troska o innych przez lata odbywa się kosztem Twojego zdrowia, energii, granic i własnego życia.

Dlaczego mam poczucie winy, kiedy robię coś dla siebie?

Poczucie winy może pojawiać się wtedy, kiedy wybieranie siebie jest czymś nowym i sprzecznym ze sposobem funkcjonowania, którego nauczyłaś się wcześniej. Samo pojawienie się poczucia winy nie oznacza jeszcze, że zrobiłaś coś złego.

Jak nauczyć się stawiać swoje potrzeby na pierwszym miejscu?

Nie zawsze trzeba stawiać je na pierwszym miejscu. Ważniejsze jest, żeby przestać automatycznie stawiać je na ostatnim. Zacznij od zauważania własnych potrzeb i robienia krótkiej pauzy przed zgodą na coś, czego w rzeczywistości nie chcesz.

Jak przestać ciągle dostosowywać się do innych?

Najpierw warto zauważyć, w jakich sytuacjach robisz to automatycznie i czego obawiasz się, gdy masz wybrać inaczej. Następnie ćwicz małe decyzje, w których pozostajesz przy swoim zdaniu, mimo że druga osoba może być rozczarowana albo niezadowolona.


Beata Biegała
Trener rozwoju osobistego dla kobiet 40+. Pomagam kobietom, które przez lata były wszystkim dla wszystkich, odzyskiwać kontakt ze sobą, rozumieć stare schematy i budować życie bardziej zgodne z tym, kim są dzisiaj.

Możliwość komentowania została wyłączona.

Przewijanie do góry